Do odpowiedzi

06 Paź

Do odpowiedzi

  • droga, edukacja, możliwości, szkoła

Cisza w klasie. Nawet największe gaduły milczą, by nie zwrócić na siebie uwagi. Nauczyciel nie zważa na głuche odgłosy dwudziestu serc, delikatnie wodząc palcem po liście dziennika. Uczniowie czekają na symboliczne „rozstrzelanie”. Pada pierwszy strzał. Część oddycha z ulgą, jeden z grymasem podnosi się z krzesła, cicho szepcząc – dlaczego ja?

To jedna z mniej przyjemnych chwil w trakcie lekcji, które pamiętam. Z jednej strony prawdopodobieństwo jeden do dwudziestu. Właściwie szanse niewielkie, jednak żyłka hazardzisty, u niektórych nosiła znamię choroby przewlekłej. Nic nie umieć i nie zgłosić nieprzygotowania to jest coś! Wyzwanie i ryzyko totalnej porażki. Może przyda się jeszcze kiedyś. Na pewno się przyda.

Nie wiem skąd we mnie podobne wspomnienia. Pewnie nie każdy uczeń doświadczał tak silnych emocji na skutek przepytywania z poprzedniej lekcji. Mimo upływu lat wiem, że system edukacji, który do tego doprowadzał wymaga kompletnej zmiany. Lęk przed oceną klasy, oceną nauczyciela. Symboliczne ,,rozstrzelanie” przez jednoosobowy szwadron. Jedno pytanie, może dwa. Każde z nich mogło stanowić o finalnej ocenie. Umiem czy nie umiem? Na jakiej podstawie nauczyciel podejmuje decyzję? Może jest to przypływ chwili? Na czym buduje swoje wyobrażenie oceny? Co stanie się jeśli po prostu popełnię błąd? Czy mam poczucie szansy poprawy? Jakie znaczenie ma ta jedna lekcja dla mojej przyszłości? Odpowiedź na te pytania już niedługo 🙂